Na początku zacznę od wyjaśnień... ten post dotyczyć miał mojej diety, jednakże zapomniałam porobić zdjęć i przygotować się odpowiednio, dlatego teraz jak w tytule powyżej recenzja BB Nivea.
Jak wiecie (albo i nie) naprawdę rzadko używam podkładów czy też kremów BB. Projekt 'dzień bez podkładu' stał się teraz moją codziennością :) Skusiłam się w końcu aby wypróbować próbki z rossmannowego 'Skarbu' i oto jestem z recenzją :)
Miałam 'przyjemność' testować próbkę do cery jasnej oraz śniadej. Zapewnienia producenta:
- wyrównuje koloryt skóry i zmniejsza widoczność porów
- tuszuje niedoskonałości takie jak: oznaki zmęczenia, cienie pod oczami,przebarwienia, skazy, zaczerwienienia, linie mimiczne
- rozświetla cerę, podkreślając jej naturalny koloryt
- szybko się wchłania i nawilża
- dzięki SPF10 pomaga chronić skórę przed przedwczesnym starzeniem się, spowodowanym szkodliwym działaniem promieni słonecznych
- krem nie wyrównuje kolorytu skóry tylko narzuca swój dość sztuczny kolor
- nie tuszuje skaz
- daje uczucie 'maski'
- nie rozświetla cery, krem daje uczucie zmęczenia i ciężkiej twarzy
- wchłania się powoli
- ciężko się rozprowadza, zostawia 'smugi'
Wygląda na to, że w Bydgoszczy lato w pełni, zdążyłam się nawet trochę poopalać:-)
Pozdrowienia!




